Tegoroczna dekoracja szopki bożonarodzeniowej skłania do szczególnej refleksji. Do zatrzymania i zadumy.
Świętujemy Boże Narodzenie, czyli… co?

W księdze Izajasza czytamy:

„Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło…” (Iz 9,1)

Czy nasza codzienność nie przypomina czasem wędrowania w ciemności, po omacku, bez celu? To w naszej szopce symbolizuje długi i ciemny korytarz – tunel, ciągnący się gdzieś, w niepewną przyszłość…

Ciemność grzechu, smutku, bezradności. Mrok niespokojnych czasów, chaos informacji, bałagan hierarchii wartości… Te ciemności zdają się być coraz ciemniejsze, coraz trudniej nam znaleźć w sercu pokój…

Bóg posyła na świat swojego Syna, aby uwolnił człowieka z ciemności! To dlatego pośrodku tej ciemnej drogi, w naszej szopce umieszczony został Chrystus. Położony na snopku słomy i na odrobinie sianka, jest oświetlony silnym, punktowym światłem. To światło ma wyrażać prawdę, jaką odczytujemy w Ewangelii: Ja jestem światłością świata – mówi Chrystus.
On rodzi się w stajence by dać światu pokój, pojednanie. By swoją światłością rozpromienić wszelkie mroki i ciemności życia.

Prostota tegorocznej dekoracji skłania do postawienia sobie bardzo konkretnych pytań. Co jest dziś moją ciemnością, co jest trudem z którym tak trudno walczyć, co niepokoi i niszczy?

Trzeba też zapytać siebie… co mogę zrobić? W jaki sposób mogę przyjąć Chrystusa do swojego życia… i przede wszystkim – czy chcę Jego światłości w moim życiu…?

Zachęcamy do modlitwy przy żłóbku w warszawskiej archikatedrze!